Nicky Cruz opowiada... historia prawdziwa

Rozmowy na wszystkie tematy niezwiązane z elektroniką
yarek shalom
Raczkujący użytkownik 1
Raczkujący użytkownik 1
Posty: 4
Rejestracja: śr 30 mar 2005, 16:33
Lokalizacja: Świdnik
Kontaktowanie:

Nicky Cruz opowiada... historia prawdziwa

Postautor: yarek shalom » śr 30 mar 2005, 16:34

Zapraszam do przeczytania ksiazki pt NICKY CRUZ OPOWIADA - jest to prawdziwa historia przywodcy najpotezniejszego i najbrutalniejszego gangu Nowego Yorku lat 50-tych – gangu Mau Mau.

Ten mlody, nienawidzacy wszystkich i wszystkiego Portorykanczyk, opowiada o swym smutnym dziecinstwie w Puerto Rico i o budzacym groze życiu zbuntowanego nastolatka, ktory za swa jedyna rodzine uznaje składajacy sie z rowiesnikow uliczny gang.

Historia Nickyego jest na pewno dramatyczna, ale nie jest wyjątkiem. Nicky jest tylko barwnym reprezentantem niezliczonej liczby ludzi, którzy w ostatnich dziesięcioleciach popadli w niemal każdy rodzaj znanej człowiekowi perwersji i degeneracji.

Książkę po raz pierwszy w Polsce wydano w 1985 roku, historia Nickyego została umieszczona jako główna pozycja na największej stronie poświęconej problemowi narkotyków w Polsce.

Ksiazke Nicky Cruz opowiada udostępniono w internecie za zgoda Wydawnictwa AGAPE.

Ksiazka jest w calosci na stronie:

http://nickycruz.ovh.org

Autor powyższej strony wyraza zgode na kopiowanie, drukowanie oraz rozpowszechnianie ksiazki bez jakichkolwiek ograniczen.

Strony zagraniczne dotyczace Nicky Cruza:

www.nickycruz.org/about/the_man.htm
www.tcfarm.org/History/Nicky.html

Oto początek 1 rozdziału:

- Złapcie tego zwariowanego szczeniaka! ktoś krzyknął.
Ledwo otwarto drzwi należącego do linii lotniczych PANAM samolotu
Constellation, pomknąłem po schodkach w dół i dalej w kierunku budynku
nowojorskiego lotniska Idlewild. Działo się to 4 stycznia 1955 roku i zimny
wiatr szczypał mnie w policzki i uszy.
Kilka godzin wcześniej mój ojciec w San Juan wprowadził mnie,
zbuntowanego piętnastoletniego chłopaka portorykańskiego, na pokład tego
samolotu. Poleciwszy mnie opiece pilota, nakazał siedzieć w samolocie, dopóki
nie zgłosi się po mnie mój brat, Frank. Ale gdy drzwi się otwarły, pierwszy
wybiegłem z samolotu i co sił w nogach pomknąłem po betonowej płycie.
Trzej ludzie z obsługi lotniska skoczyli i przygwoździli mnie do
siatki ogrodzenia przy wyjściu. Gdy starałem się uwolnić, lodowaty wiatr
przenikał przez moje tropikalne ubranie. Dyżurujący przy wyjściu policjant
chwycił mnie za ramię i ludzie z linii lotniczych spiesznie wrócili do swoich
zajęć. Traktowałem to wszystko jak zabawę i spojrzawszy na policjanta,
uśmiechnąłem się do niego.
Ty zwariowany Portorykańczyku! Co sobie do diabła wyobrażasz? krzyknął
policjant.
Wyczułem w jego głosie nienawiść i uśmiech zamarł mi na ustach. Grube
policzki policjanta były zaczerwienione od chłodu, a oczy łzawiły mu od
wiatru. W obwisłych wargach podskakiwało nie zapalone cygaro. Nienawiść!
Poczułem, jak napełnia moje ciało. Taką samą nienawiść czułem do mojego ojca
i matki, do nauczycieli i do policjantów w Porto Rico. Nienawiść! Próbowałem
mu się wywinąć, ale trzymał mnie żelaznym chwytem.
- No, szczeniaku, wracaj do samolotu.
Popatrzyłem na niego i splunąłem.
- Ty świnio! – warknął. – Brudna świnio!
Rozluźnił uchwyt na moim ramieniu i próbował złapać mnie za kark.
W tym momencie dałem nurka pod jego ramieniem i skoczyłem przez otwartą
bramkę na teren otaczający dworzec lotniczy
Usłyszałem za plecami krzyki i tupot nóg. Pomknąłem długim
chodnikiem, zygzakami omijając ludzi tłumnie spieszących do samolotów. Nagle
znalazłem się w hali dworca. Poszukałem wzrokiem drzwi wyjściowych,
przebiegłem halę i wyskoczyłem na ulicę.
Przy krawężniku stał wielki autobus z otwartymi drzwiami i pracującym
silnikiem. Przepchnąłem się przed wsiadających do niego ludzi. Kierowca
złapał mnie za łokieć i zażądał opłaty za przejazd. Wzruszyłem ramionami i
odpowiedziałem po hiszpańsku. Kierowca bezceremonialnie wypchnął mnie z
kolejki, zbyt zajęty, by tracić czas ze smarkaczem, który ledwo rozumie po
angielsku. Gdy zwrócił się do grzebiącej w torebce kobiety, schyliłem się i
poza jej plecami przemknąłem się do zatłoczonego autobusu. Spojrzawszy przez
ramię, by upewnić się, że kierowca mnie nie widzi, przepchnąłem się do tyłu i
usiadłem koło okna.
Gdy autobus ruszył, zobaczyłem, jak z budynku dworca lotniczego
wybiega ten gruby policjant, i wszyscy rozglądają się dookoła. Nie mogłem się
powstrzymać i śmiejąc się do nich przez szybę zastukałem w okno i pomachałem
im ręką.
Potem opadłem na siedzenie, wsparłem kolana o oparcie poprzedzającego
mnie fotela i przycisnąłem twarz do zimnej brudnej szyby.
Autobus przeciskał się przez zatłoczone nowojorskie ulice w kierunku
centrum miasta. Widziałem przez okno leżący na ziemi brudny błotnisty śnieg.
Zawsze wyobrażałem sobie śnieg jako coś czystego i pięknego, zmieniającego
krajobraz w bajkową krainę. Ale ten śnieg był obrzydliwy, jak brudna papka z
rozgotowanych ziemniaków. Szyba zamgliła się od mojego oddechu. Wyprostowałem
się i pociągnąłem po niej palcem.
To był świat zupełnie różny od tego, z którego przyjechałem...

Zapraszam!
Ostatnio zmieniony wt 05 gru 2006, 22:35 przez yarek shalom, łącznie zmieniany 2 razy.

gadzet21
Aktywny użytkownik 1
Aktywny użytkownik 1
Posty: 88
Rejestracja: pn 06 sty 2003, 22:21
Lokalizacja: Gdańsk
Kontaktowanie:

Postautor: gadzet21 » śr 30 mar 2005, 19:47

To dopiero temat w dziale Inne dyskusje :D
...opowiada nie tylko o walkach gangow, zabojstwach, przestepstwach ale przedstawia również historie wielu osob

..włączyłem Sobie wiadomości w tv(stary Grundig :lol: ) i mam prawie to samo :)
...aktywnie zwalczaja problem narkotykow wsrod mlodziezy...

Uff, jak dobrze, że nie zażywam, ani nikt z rodzinki - czytać nie muszę :) (nic tylko się chwalić :) )

No nic, idę dalej do Swojej lekturki: tranzystory i odpowiedniki :wink:

yarek shalom
Raczkujący użytkownik 1
Raczkujący użytkownik 1
Posty: 4
Rejestracja: śr 30 mar 2005, 16:33
Lokalizacja: Świdnik
Kontaktowanie:

Krzyż i sztylet

Postautor: yarek shalom » czw 13 paź 2005, 14:48

David Wilkerson - "Krzyż i sztylet"

Nowe tłumaczenie klasycznej już w literaturze chrześcijańskiej opowieści o przedsięwzięciu z lat pięćdziesiątych, u którego podłoża legło przemożne pragnienie pomocy zagubionym dzieciom nowojorskiej ulicy. Zielonoświątkowy pastor, obecnie znany szeroko David Wilkerson, a wówczas młody duszpasterz niewielkiej zielonoświątkowej społeczności w Pensylwanii (USA), opowiada o tym, jak starając się nieść pomoc dzięki wyzwalającej mocy ewangelii młodym ludziom zarażonym przemocą i narkotykami, szukał woli Boga, i jak ją odczytywał. Zaowocowało to powstaniem w wielu miejscach świata ośrodków Teen Challenge, w których uzyskują pomoc młodzi ludzie, głównie narkomani...
Ostatnio zmieniony wt 05 gru 2006, 22:36 przez yarek shalom, łącznie zmieniany 1 raz.

Gość

Postautor: Gość » czw 13 paź 2005, 16:24

Widać czasy się zmieniają :o . Niedługo, drodzy elektronicy, trzeba będzie stosować wyłacznie poświęcone elementy, zapewne ze specjalnymi świadectwami. A może autor postu się pomylił i napisał go przypadkowo???? Bładzić jest rzeczą ludzką....

A teraz zupełnie poważnie.
Uważałem, uważam i będę uważać, że elektronika jest jednak bardzo ścisłą dziedziną wiedzy... czesto nie można sobie w niej pozwalać na metafizyczne wątpliwości. O ile się one pojawiają, obowiązkiem każdego inżyniera, konstruktora, wynalazcy, miłośnika elektroniki, jest dociekanie i eliminowanie wszelkich wątpliwośi w konkretnym przypadku.

Dlatego apeluję do autora postu, aby poszukał innego miejsca na reklamę beletrystyki, do ewentualnych autorów reklam różnych cudownych wynalazków technicznych (np. magnesy neodymowe) o nie tylko reklamę, ale także konkretne własciwości, parametry techniczne, żródła wiedzy na temat owych wynalazków....moim zdaniem taka "cudowność" jest po prostu tanim chwytem służącym niewiadomo czemu na tym forum...które moim zdaniem, o ile się nie mylę, służy poszerzaniu i propagowaniu wiedzy z zakresu elektroniki....

I pytam szanownego administratora, czy tak wielka "dygresja" jaką jest w/w temat, nie zaowocuje w przyszłości "zaśmieceniem" tego forum innymi, dygresyjnymi tematami, które zmienią zupełnie sens jego istnienia?

movzx
Aktywny użytkownik 3
Aktywny użytkownik 3
Posty: 642
Rejestracja: ndz 07 sie 2005, 23:38
Lokalizacja: Wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: movzx » czw 13 paź 2005, 20:00

Zgadzam sie. Gdyby chociaz w tych ksiazkach bylo cos o elektronice :(
A "reklamy" w stylu "na allegro nie wolno neodymow ale jak chcesz to pisz user @ domain.pl, mam najtaniej" - ktore jakis czas temu pojawily sie w temacie neodymow - juz zupelnie pozostawie bez komentarza... :[
Pozdr.

PI

Postautor: PI » czw 13 paź 2005, 22:43

Witam; ja tez mam wiele zainteresowań pozatechnicznych, ale nie będę o tym sie rozwodził na tym forum; nie będę w imię niewiedzieć czego nachalnie reklamowac paraideologicznych czy paraświatopoglądowych "dzieł". Kiedyś juz na swój prywatny użytek tłumaczyłem jakims porabanym nazi, że to jest przyzwoite forum elektroników. I NIECH TAK ZOSTANIE.
PI

yarek shalom
Raczkujący użytkownik 1
Raczkujący użytkownik 1
Posty: 4
Rejestracja: śr 30 mar 2005, 16:33
Lokalizacja: Świdnik
Kontaktowanie:

Postautor: yarek shalom » czw 13 paź 2005, 22:58

Z tego co pisze to jest to forum Inne dyskusje niekoniecznie zwiazane z elektronika dlatego nie wiem z czym masz problem? mozesz to bardziej okreslic? bo jak do tej pory to ciezko mi Ciebie zrozumiec...

movzx
Aktywny użytkownik 3
Aktywny użytkownik 3
Posty: 642
Rejestracja: ndz 07 sie 2005, 23:38
Lokalizacja: Wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: movzx » czw 13 paź 2005, 23:35

Moze i tak sie nazywa... Tyle ze w domysle chyba jest "...ale zwiazane z nauka i technika".
I na palcach jednej reki mozna policzyc tematy ktore tego w jakis sposob nie dotycza. Wszystkie zreszta spotykaja sie z delikatnie mowiac "chlodnym" przyjeciem.
Nie odmawiam prawa do egzystencji literaturze takiej czy innej, nie twierdze tez ze nikogo z uzytkownikow nie interesuje ta sfera ludzkiej dzialalnosci. Ale _to_nie_jest_to_miejsce_! Literatura niech ma swoje forum, elektronika swoje.
Jesli zechce podyskutowac o ksiazkach czy filozofii, udam sie na odpowiednie do tego forum. Czy teraz okreslone jest wystarczajaco jasno ze literatura != technika??

PI

Postautor: PI » czw 13 paź 2005, 23:40

Witam ponownie.. jest kilka postów powyżej, jest chyba łatwo zrozumieć.
W sieci jest prawie nieskończenie wiele forów, gdzie mozna wypowiadac (wyrażać) swoje emocje i preferencje intelektualne. A my tu przaśnie, z trudem wielkim brniemy przez podstawy (i nie tylko) elektryki (t.j. elektrotechniki +elektroniki). Wyłącznie.
Z wielkim zrozumieniem PI

yarek shalom
Raczkujący użytkownik 1
Raczkujący użytkownik 1
Posty: 4
Rejestracja: śr 30 mar 2005, 16:33
Lokalizacja: Świdnik
Kontaktowanie:

Postautor: yarek shalom » wt 05 gru 2006, 22:37

Edytowalem post - podalem aktualne info oraz adres

Pozdrawiam!


Wróć do „Pogaduszki”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron