Witam
Moja wczorajsza meka umyslowa sie oplacila i dzis dostalem znak z niebios

. A teraz konkretniej: postanowilem porownac wyniki z pomiarow plytki uszkodzonej i drugiej, blizniaczej i sprawnej. Wszystko sie zgadzalo poza zwarciem BC157 T1002 na lini C-E. Podjalem nieudolna niestety probe wylutowania tegoz tranzystora (Nie mam aktualnie tasmy odciagajacej cyne - wie ktos jak inaczej sie pozbyc cyny, aby wyjac tranzystor?), w wyniku ktorej zaczal on poprawnie chodzic (!!!). Wszystkie parametry pracy sie zgadzaly, przewodzenie rowniez. Wpialem do Radmora, 3 sek i cyk, z powrotem to samo. Wiec juz niemal na 100% wiem, ze jest to jego wina. Teraz pozostaje mi znalezc BC157 i zlecic wlutowanie komus doswiadczonemu, bo boje sie, ze sam cos nadpale, a nie chcialbym tego

. A swoja droga, czy jest mozliwe, zeby jeszcze inny element powodowal przepalanie tego tranzystora? I jak to sprawdzic (Musze wiedziec, czy ewentualnie zaopatrzyc sie w ich wieksza ilosc

)? A, Radmor chyba gwoli oszczednosci zaprzestal montowania diod Zenera w punkcie D1001, wiec nie ma co mierzyc

.
Pozdrawiam